fbpx skip to Main Content
Prawda Mnie Wyzwoli

Prawda mnie wyzwoli

Od dziś będzie lepiej. Będę inna. Mam mocne postanowienie poprawy.

Idzie mi nawet nieźle. Dopóki nie wstaną dzieci.

 

No dobrze, może nie wiedziały o moim postanowieniu. Ale to, że pracuję… Że wstałam wcześniej, żeby mieć więcej czasu… Że nie mogę się skupić, gdy któreś ciągle czegoś ode mnie chce… Że moja praca zupełnie się dla nich nie liczy… Przecież to widać gołym okiem!

Wzbiera we mnie gniew. Jeszcze go trzymam w zaciśniętych na kubku z kawą dłoniach. Trochę próbuje się przecisnąć, gdy syczę, że zaraz znajdę te płatki.

(Tak naprawdę to powiedziałam „te cholerne płatki”. Ale czy jest różnica?)

 

Wytrzymałam.

Mamy umowę, że ja pracuję od rana, one robią lekcje i jeśli mnie nie potrzebują, to sobie nawzajem nie przeszkadzamy.

Jak większość umów między nami, tą również przejęłam się głównie ja.

Przychodzą więc średnio co dziesięć minut.

 

Matematyka.

„Siku!”

Ortografia.

„Gdzie jest sok?”

Geografia.

„Ja się nie będę z nim bawić, on mi wszystko psuje!”

I wisienka na torcie, którą dławię się tłumiąc w łazience płacz:

„Dlacego znowu placujes???”

 

Nie da się bez końca wbijać paznokci w zaciśnięte dłonie, zagryzać zębów, napinać żuchwy, spychać tego wszystkiego do brzucha. Nie da się nie tylko bez końca. Nie da się nawet do wieczora.

Bo wystarczy kleks pasty do zębów na umywalce. Brudne skarpetki w rogu łazienki. Gonitwa (tak, wiem, że radosna i beztroska) pomiędzy pokojami zamiast wyciszającej bajki na dobranoc.

Eksplozja (tu w kadrze pojawia się atomowy grzyb). Gniew wylewa się z ust i oczu.

Kamień na kamieniu nie zostaje z porannych postanowień.

 

Gdy już pójdą spać, można się pozadręczać, że znów poniósł gniew. Że jest się słabym, beznadziejnym rodzicem, który potrafi tylko wściekać się na własne dzieci. Że inni to… Że tylko ja nie… Że nie mogę się przecież tak wściekać.

 

Rano, zanim wszyscy wstaną, złożę sobie nową obietnicę.

Że wreszcie przestanę mylić to, co naprawdę czuję, z gniewem.

Frustracja. Rozczarowanie. Poczucie niezrozumienia. Brak kontroli nad własnym dniem. Rozkojarzenie. Zniechęcenie. Smutek. Brak wsparcia.

 

Na początek to musi wystarczyć. Jeśli się uda, zajmę się też niezaspokojonymi potrzebami. Jestem jednak pewna, że- jakby to nie zabrzmiało- prawda mnie wyzwoli. Nie jestem zagniewaną matką. Jestem kobietą przeżywającą całą paletę stanów emocjonalnych, które są trudne. Ale przynajmniej wiem, co czuję.

Prawda mnie wyzwoli.

 

Ps. Spieszę z zapewnieniem, że to wszystko to oczywista fikcja literacka. Nic nie cieszy mnie bardziej niż możliwość zajęcia się dziećmi, gdy w planach miałam pracę intelektualną. Wszak macierzyństwo spełnia w sposób całkowity oraz stanowi niewyczerpane źródło radości. Żywię nadzieję, że podzielają Państwo ów pogląd…

 

A o wyzwalającej prawdzie tu: https://www.youtube.com/agarogala

 

Aga Rogala

 

Back To Top