fbpx skip to Main Content
Wywoływanie Emocji

Wywoływanie emocji

Możesz mieć większy wpływ na to, co czujesz i zapanować nad nieprzyjemnymi emocjami. Nawet tymi, które teraz wymykają ci się spod kontroli. Jak to zrobić? Wykorzystamy do tego sposób który metaforycznie możemy nazwać „wywoływaniem uczuć”. Jest to odniesienie do klasycznego wywoływania zdjęć, takiego tradycyjnego, ze starych czasów. Dzięki temu  świadomie i z większą łatwością zdecydujesz, które emocje potrzebujesz czuć w danej sytuacji.

Zacznijmy może od przykładu, kiedy pokłóciłaś/eś się z mężem lub żoną, lub z koleżanką w pracy. Po chwili doszło do eskalacji nieprzyjemnych emocji. Każda ze stron powiedziała o kilka zdań za dużo. Minęło trochę czasu, ale ciągle trudno ci wrócić do poprzedniej jakości relacji. Czujesz do tej osoby złość, a do siebie żal, że nie udało ci się opanować. Teraz martwisz się tą sytuacją, nie wiesz jak sobie z nią poradzić. Nie masz narzędzi, by cofnąć czas, ale są techniki, które pozwalają skutecznie uporać się z trudnymi emocjonalnie sytuacjami. Wbrew powszechnej opinii, możemy świadomie wpływać (do pewnego stopnia) na to, co czujemy. Jednym z takich sposobów jest właśnie „wywoływanie uczuć”, które przypomina  tradycyjny proces wywoływania czarno – białych zdjęć w ciemni. Przypomnijmy, że polega on na tym, że naświetlony papier fotograficzny umieszcza się kolejno w trzech naczyniach z różnymi odczynnikami, poddając go odpowiednim procesom chemicznym. Pierwszy odczynnik to „wywoływacz” – dzięki niemu na światłoczułym papierze pojawia się obraz. Drugi – „przerywacz”, zapobiega całkowitemu zaczernieniu obrazu. Trzeci – utrwalacz, powoduje zachowanie efektu na trwałe. Z emocjami możemy postąpić analogicznie; najpierw je wywołać, potem zapanować nad nimi i ustabilizować, a w końcu utrwalić te, które są zgodnie z naszymi potrzebami. Podobną metodologię wykorzystaliśmy do jednego ze scenariuszy kart emocji EQdo. Sprawdźmy zatem jak to działa.

Wywoływacz – krok 1

Pierwsza część zadania wymaga zaangażowania twojej wyobraźni. Przywołaj trudne emocje, które pojawiły się  w tobie w konfliktowej sytuacji. Jak? Przypomnij ją sobie z detalami. Skoncentruj się na tym, co powiedziałaś/eś, jakie pojawiały się u ciebie uczucia, reakcje.  Nie zajmuj się zachowaniem drugiej osoby. Obserwuj swoje myśli, ale nie utożsamiaj się z nimi; jeśli przyszło ci do głowy, że „jesteś mądrzejsza od męża”,  potraktuj to nie jako fakt, ale opinię, która może być prawdziwa, ale nie musi. Przyjmij, że twoje myśli mogą czasem wprowadzać cię w błąd. Te, które wzbudzają w tobie najsilniejsze emocje, zapisz. A teraz poszukaj „wywoływacza”: zastanów się, w który momencie całego zdarzenia pojawiły się najsilniejsze emocje? Jakie zdanie szczególnie cię zdenerwowało? Który element rozmowy? Może ona/on nie chciał cię posłuchać, powiedział: „W nosie mam te twoje rady!”, a ty poczułaś się zlekceważona? A może pogardliwie wzruszył ramionami i zabolało cię to, że odczytałaś w tym geście brak szacunku? A może najsilniej poruszyła twoje emocje obawa, że on może popełnić błąd, bo cię nie słucha i zapłacić za niego wysoką cenę? Jeśli już zidentyfikowałaś/eś swój „wywoływacz”, przejdź do kolejnego etapu ćwiczenia.


Przerywacz – krok 2

Już wiesz, że przywołane emocje okazały się nieprzyjemne i destrukcyjne dla twojej relacji. To moment, gdy warto nauczyć się przewartościować takie stany jak złość i żal, by nie przejmowały nad tobą kontroli. W jaki sposób? Poszukaj nowych interpretacji trudnego zdarzenia. Pomoże w tym technika „zobacz to z innej perspektywy”. Oto propozycje oryginalnych punktów widzenia, które możesz wypróbować. Dzięki temu wpłyniesz na postrzeganie tamtej stuacji. Zapytaj siebie, co by było, gdybyś…:

  1. Potraktował/a to zdarzenie jako lekcję… Czego może cię nauczyć ten konflikt? Może tego, żeby nie pouczać żony? Albo nie zakładać, że powinna zrobić to, co ty byś zrobił na jej miejscu?
  2. Pomyślał/a: jak to jest być po drugiej stronie czyli np. w roli osoby pouczanej, strofowanej? Może i tobie ktoś kiedyś radził, choć tego nie potrzebowałaś? Co wtedy czułaś.
  3. Zapytała siebie: „a co, jeśli nie mam racji?”  Załóż w ramach eksperymentu, że naprawdę to ty się mylisz, bo np. popełnienie tego błędu jest twojemu mężowi czy przyjaciółce potrzebne, by się rozwinąć.
  4. Zastanowił/a się, jakby tę sprawę ocenił sąsiad z naprzeciwka? małe dziecko? twoja szefowa? ptak na gałęzi? Spójrz na tę sytuację ich oczami. Co w ich spojrzeniu wydaje ci się ciekawe, odkrywcze, pouczające?

Poszukiwanie innych perspektyw może być intrygującą zabawą.

Utrwalacz – krok 3

Skoro masz już przed sobą cały wachlarz nowych interpretacji trudnego zdarzenia, pora wybrać tę, która ci najbardziej odpowiada. I najskuteczniej pomaga zapanować nad emocjami i wspomnieniami, które je wywołują. Gdy pomyślisz „żona chce zrobić po swojemu i ma do tego prawo” albo „złości mnie jej upór, ale przecież ta sprawa nie zdecyduje o dziejach ludzkości”, zamiast złości i rozżalenia może… się uśmiechniesz. Nowa interpretacja wywoła inne emocje. Ważne, by umieć je w sobie utrwalić. „Utrwalaczem” może być kartka na lodówce ze zdaniem: „A co jeśli żona wykorzysta swój błąd do rozwoju?” albo „czy twoją rolą naprawdę jest doradzanie dorosłym ludziom?” albo wygaszacz komputerowego ekranu ze zdjęciem ptaka – jeśli to spojrzenie z jego perspektywy na twój problem najbardziej „otworzyło ci umysł”. To ćwiczenie działa długo po jego zakończeniu! Nawet jednorazowe „wywoływanie uczuć” pomoże ci w przyszłości w trudnych sytuacjach zapanować nad emocjami.

 

Rafał Nykiel

Back To Top