fbpx skip to Main Content
Po Co nazywać emocje?

Po co nazywać emocje?

Wiele osób szuka efektywnych sposobów na „radzenie” sobie z trudnymi emocjami. Najczęściej, jeżeli są to odczucia nieprzyjemne próbujemy zmniejszyć ich intensywność lub nawet przestać je czuć. Stosujemy różne strategie, które przynoszą ulgę na krótką metę, a w dłuższej perspektywie niestety niekorzystne konsekwencje.  Jedną z takich metod jest wypieranie uczuć, czyli spychanie ich do nieświadomości. Jak mówi stare porzekadło „w przyrodzie nic nie ginie”, więc po pewnym czasie te niechciane emocje wracają  ze zdwojoną siłą, często mając niszczycielski wpływ na nasz organizm (w postaci np. chorób) lub relacje. Każdy zapewne zna takie przypadki.

Czy istnieją proste narzędzia na zmniejszenie intensywności odczuwanych emocji? W pewnym  sensie tak, choć wymagają jednak nieco wysiłku. Możemy je wykorzystać kiedy mamy świadomość tego jak działają i poświęcimy na ich praktykowanie nieco czasu. Opisywaną poniżej metodę wykorzystaliśmy także tworząc karty emocji EQdo. Spośród wielu koncepcji, które składają się na całość metodologii EQdo ta jest dość istotna, ale zacznijmy od początku.

Układ nerwowy człowieka nieustanie odbiera bodźce z otoczenia za pomocą zmysłów. Cześć z nich sobie uświadamiamy, a część pozostaje na długo w mrokach nieświadomości. Wszystkie reakcje naszego układu nerwowego możemy podzielić na dwie podstawowe kategorie:  pobudzenie i hamowanie. W dużym uproszczeniu to bazowe reakcje mózgu, a w pewnym sensie całego ludzkiego życia. Czyli aktywizacja pewnych obszarów naszego mózgu wiąże się z zwiększeniem intensywności tego co czujemy, a innych wygaszaniem. 

Kiedy komunikujemy się z innymi ludźmi za pomocą słów, (bądź ze sobą za pomocą tocząc wewnętrzny dialog) wykorzystujemy wiele zaawansowanych procesów, takich jak rozumienie słów, ich tworzenie, komponowanie zdań, czasami pisanie i czytanie. Posługiwanie się mową jest najbardziej związana z pobudzeniem kory, czyli jak wspomnieliśmy obszaru mózgu odpowiedzialnego za hamowanie. Dlatego nazywając emocje aktywizujemy korę i dzięki temu mamy możliwość zmniejszenia odczuwania ich intensywności. Ważne jest jeszcze to, że struktury korowe mózgu mają możliwość silniejszego oddziaływania hamującego na struktury podkorowe (pobudzające), które reagują dość szybko zarówno na bodźce zewnętrzne jak i wewnętrzne (myśli).  Dlatego warto skierować świadomość na własne odczucia i je nazwać zamiast udawać, że nic nie czujemy. 

Dobrze jest mieć do dyspozycji jakiś wachlarz nazw emocji, żeby ułatwić sobie zadanie w codziennym życiu. Tworząc EQdo wykorzystaliśmy 30 najpopularniejszych nazw stanów emocjonalnych z których każda osoba z którą pracujesz (lub kiedy stosując narzędzie dla własnego rozwoju) może wybrać kartę najodpowiedniejszą do aktualnie doświadczanego stanu. Z czasem jest coraz łatwiej i ściąga kart z wypisanymi nazwami emocji już nie jest tak bardzo potrzebna.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt nazywania emocji. Zdarza się niekiedy tak, że mylimy nazwy emocji lub nie potrafimy właściwie zidentyfikować tego co czujemy. Na przykład ogólne pobudzenie przed ważnym spotkaniem rozpoznajemy jako lęk. Wtedy możemy uruchomić mechanizm samospełniającej się przepowiedni. W konsekwencji zaczniemy się zachowywać jakbyśmy się rzeczywiście bali. Choć początkowa prawidłowa identyfikacja pobudzenia jako ekscytacji mogłaby nam pozwolić wypaść dużo lepiej i odczuwać więcej luzu.

Dlatego w coachingu tak podkreślamy zwiększanie świadomości klienta, także tej dotyczącej nazywania pojawiających się emocji jak i sposobów ich tworzenia. Temu między innymi służą pytania i narzędzia, które stosujemy w czasie sesji coachingowej.

John Whitmore napisał: Jestem w stanie kontrolować to czego jestem świadom. To nie czego jestem świadom ma kontrole nade mną. Świadomość daje mi władzę. 

  Rafał  Nykiel

Back To Top