fbpx skip to Main Content
ZŁOŚĆ

ZŁOŚĆ

Złoszczenie się na kogoś jest jak picie trucizny i oczekiwanie, że ta druga osoba umrze. 

Budda

Czy odczuwanie złości jest w porządku? Jeżeli czasami zadajesz sobie to pytanie, to prawdopodobnie potrzebujesz zbadać swoje relacje ze złością i zgłębić sposoby jej wyrażania. Ja przyglądając się, jak to wygląda u mnie muszę przyznać, że po kilkudziesięciu latach wspólnego życia zaczynamy coraz lepiej współpracować. A może nawet zawiązała się między nami nić sympatii…?

Czym zatem jest złość?

To jedna z podstawowych emocji. Obok radości, zmartwienia, strachu czy zdziwienia, towarzyszy nam od urodzenia i stanowi niejako nasze wyposażenie genetyczne. Odczuwa ją każdy zdrowy człowiek, lecz na swój własny sposób. Różnice te wynikają z tego, jak reagujemy na konkretne bodźce.

Złość jest w pewnym sensie przejawem życia. Można powiedzieć, że sama w sobie nie stanowi problemu, lecz staje się destrukcyjna, kiedy występuje w naszym życiu zbyt często i z dużym nasileniem, a sposób jej wyrażania zaczyna ranić innych ludzi.

Złość, jako naturalna reakcja organizmu, jest w dużej mierze zależna od zdarzeń, których doświadczamy, ponieważ na poziomie fizjologii informuje nas, że wystąpił problem i trzeba się z nim zmierzyć. Kłopot polega jednak na tym, że złość ma w tym przypadku TYLKO funkcję informacyjną, a sama nie może być kluczem do rozwiązania problemu. Wtedy znajdujemy się przed wyborem między jedną z dwóch opcji postępowania.

Jeżeli zareagujemy adekwatnie, podejmując próbę rozwiązania sytuacji, przekażemy komunikat naszej złości i pozwolimy jej spokojnie odejść, spełniwszy swoją funkcję.

Jeśli jednak pozostaniemy bezczynni, „bo nie wypada” lub z powodu obaw, złość będzie w nas narastać i stopniowo przerodzi się we wściekłość, a niekiedy nawet furię. Wtedy znacznie zmniejszymy swoje szanse na konstruktywne rozwiązanie problemu, bo odetniemy się od racjonalnego rozumowania, przechodząc w tryb automatyczny. A prędzej czy później odczujemy z żalem skutki tego trybu…

David J. Lieberman, autor książki  „Nie wpadaj w złość” uważa, że za pojawianie się złości odpowiada nasze ego, które pragnie dla siebie odpowiedniego sposobu postrzegania lub traktowania z należytym szacunkiem. Jego zdaniem ego podsuwa nam różne interpretacje sytuacji problemowej, często wyolbrzymione, które w konsekwencji wywołują naszą złość. Prosty przykład: ktoś na siłę wciska się przed nas samochodem w korku. Denerwujące, prawda? Ale czy słusznie? Można powiedzieć, że w obszarze złości, ego trochę nami manipuluje.

Złość ma też pewną ciekawą właściwość. Bywa zaraźliwa. Jeśli jedna osoba okazuje ją w sposób agresywny, druga nie pozostaje dłużna i nakręca się spirala nienawiści. Dlatego tak ważne jest to, aby mieć nad nią kontrolę, szczególnie w obszarze ekspresji. Mając złość po swojej stronie, możemy świadomie używać jej do dbania o własne granice.

Czym złość różni się od gniewu i agresji?

Złość, jak wspomniałem, jest emocją, która z założenia nie trwa długo (chyba, że nieświadomie je wzmacniamy). Dotyczy zazwyczaj konkretnej sytuacji: kiedy ktoś się spóźnił, zawiódł nas lub wykorzystał, a wyrażona po prostu zanika. Natomiast gniew jest uczuciem, które pojawia się, gdy nasza ważna potrzeba przez dłuższy czas pozostaje niezaspokojona. Jego odczuwanie i wyrażanie jest uwarunkowane kulturowo. Można powiedzieć, że to rodzaj agresji, którą świadomie wykorzystujemy do obrony tego, co jest dla nas ważne. Najczęściej gniewu nie kierujemy do konkretnych osób, a raczej do ich zachowań. Za przykład może posłużyć sytuacja, kiedy ludzie spontanicznie wychodzą na ulice, żeby okazać swój gniew jako reakcję na jakąś decyzje władz. Czasami daje to początek rewolucjom. Nad gniewem możemy bardziej zapanować, ponieważ jest on związany z wyznawanymi przez nas poglądami i filozofią życia.

Natomiast agresja to instynktowny, wrodzony mechanizm, fragment naszej zwierzęcej natury. Umożliwia walkę o przetrwanie czy zdobycie pożywienia w ekstremalnych warunkach. Agresja jest często sposobem, w jaki wyrażamy naszą złość. Jej energia ma pierwotną moc, dlatego warto ją pielęgnować i czerpać z niej konstruktywną moc do dbania o siebie. Nie chodzi tu o agresywne zachowania w negatywnym tego słowa znaczeniu, a raczej o stanowczość, siłę w naszych reakcjach, a także dostęp do mocy, którą możemy wykorzystać na wiele konstruktywnych sposobów. 

Przejdźmy więc do pytania: jak powstaje złość? A właściwie powinienem zapytać: jak ją TWORZYMY? Może się wydawać, że jest w tym określeniu lekka przesada, szczególnie, że  w większości sytuacji mówimy: „ale mnie zezłościł”, „wkurzyła mnie” itp., przypisując innym odpowiedzialność za to, co czujemy. Najczęściej jednak złość jest przez nas „generowana” poprzez konkretny odbiór sytuacji problemowej. Kiedy dzieje się coś trudnego, nasza reakcja nie wynika z samego faktu wystąpienia trudności, ale z naszej interpretacji zaistniałej sytuacji. Kiedy kasjer wydaje nam mniej reszty niż powinien to może być próba oszustwa, ale także zwykła pomyłka. Od tego, jak na to zareagujemy zależą emocje, które będą tej reakcji towarzyszyć. To także jeden z ważniejszych mechanizmów powstawania emocji, który wykorzystujemy pracując z kartami emocji EQdo.

Dzięki uświadomieniu sobie tego mechanizmu możemy odzyskać wpływ na dużą część sytuacji, w których pojawia się złość. Oczywiście wymaga to pewnego treningu i zmiany nawyków, ale jeżeli czujesz, że to złość rządzi tobą, a nie odwrotnie, będzie to zapewne warte wysiłku.

Na temat złości krąży wiele nieprawdziwych i niesprawiedliwych stereotypów. Niektórzy wierzą, że nie należy czuć złości, a tym bardziej jej okazywać. Tą wiarą dzielą się ze swoimi dziećmi, które w ich idealnym świecie mają być ciągle grzeczne i posłuszne. Kiedy byłem młodszy, funkcjonowało takie powiedzenie, że ”dzieci i ryby głosu nie mają”. To krzywda, którą robimy własnym dzieciom, pozbawiając je mechanizmów obronnych.

Podobnym przykładem jest wyrażanie złości przez kobiety. „Po prostu nie wypada…”,  „Złość piękności szkodzi” i inne tego typu niedorzeczności, związane z normami społecznymi, powodują, że przyzwolenie na zachowania agresywne mają raczej mężczyźni. Kobiety natomiast „powinny” robić to w bardziej zawoalowany sposób: jako intrygę, ironię czy potocznie zwanego „focha”. Nie mając dostępu do swobody agresji, kobiety mogą być w wielu sytuacjach bardziej bezbronne. Natomiast pozwalając sobie na agresywne zachowania, zostają postrzegane jako bardziej męskie.

Chciałbym więc zakończyć ten wątek konkluzją: warto powalać dzieciom na wyrażanie złości, szczególnie dziewczynkom, nawet jeżeli będzie to związane z kosztem gorszego samopoczucia rodzica. Można to potraktować jako inwestycję w emocjonalny rozwój własnego dziecka.

W wielu codziennych sytuacjach nie możemy skierować złości do pewnych osób w czasie, kiedy to jest najbardziej potrzebne – na przykład w stosunku do klientów czy szefa. Wtedy kumulujemy ją i czekamy na najbliższy moment, by móc się jej pozbyć. Zabieramy naszą złość do domu i wyładowujemy na bliskich lub osobach nad którymi mamy pozorną przewagę – na przykład kelnerce lub ekspedientce. Nieświadomie czekamy na moment, w którym poczujemy się na tyle bezpiecznie, by dać upust emocjom i szukamy błahego powodu, żeby wyładować zgromadzoną złość na kimś, kto zupełnie sobie na to nie zasłużył. Takie zachowania to jasny sygnał, by przyjrzeć się własnej złości i coś z nią zrobić.

No właśnie – co z nią zrobić?

Czy lepiej jest złość stłumić czy wyładować? To dwie najpopularniejsze strategie radzenia sobie z emocjami. Niestety żadna z nich nie jest skuteczna. Długotrwałe tłumienie złości przynosi bardzo negatywne skutki. Z jednej strony pojawiają się zachowania uległe i wycofanie, często związane z postawą ofiary, a z drugiej strony wpływa to bardzo destrukcyjnie na nasze zdrowie

Co zatem z wyładowaniem? Tu wiele badań wskazuje, że przeniesienie złości z jednego obiektu, na który nie możemy się złościć (szef) na inny, niejako zastępczy, częściej prowadzi jej utrwalenia niż zaniku.

Czy możemy zarządzać złością? Zdecydowanie tak! Wymaga to jednak wysiłku i zmiany dotychczasowych nawyków. Pamiętajmy, że nie zawsze chodzi o to, żeby zmniejszyć poziom odczuwania złości. Wiele osób potrzebuje dobrze wykorzystać tkwiąca w niej konstruktywną siłę.

Jak pracować ze złością?

  1. Pierwszym etapem jest decyzja, którą należy podjąć z pełną determinacją: chcemy uczynić ze swojej złości partnerkę.

 

  1. W drugim kroku potrzebujemy mieć świadomość tego, na jakim poziomie jest nasza złość. Warto pamiętać, że na umiarkowanym poziomie staje się ona naszym sprzymierzeńcem, ponieważ TYLKO informuje nas o problemie. Pracując nad złością możemy wyskalować jej poziom na przykład od 0 do 10. Warto określić, gdzie w tej skali spełnia ona swoje zadanie informacyjne będąc tylko niezadowoleniem, a kiedy staje się gniewem, furią czy szałem. Pracując z EQdo, można wykorzystać skalę (dwa kółka ze strzałką), która znajduje się na każdej karcie z nazwą emocji, prosząc klienta o wpisanie aktualnego i pożądanego nasilenia danej emocji.

 

  1. W kroku trzecim, mając ciągle świadomość sygnałów z ciała i ogólnego fizjologicznego pobudzania, analizujemy własną interpretację tego, co się wydarzyło i szukamy innego, hipotetycznego wytłumaczenia sytuacji. Jest to jednak możliwe tylko w sytuacji umiarkowanego pobudzenia, które pozwala na zachowanie dystansu. Jak nie przekroczyć tej granicy? Można to osiągnąć dzięki często bagatelizowanemu liczeniu do dziesięciu, a najlepiej skoncentrować się na oddechu. Wysyłamy wtedy sygnał do centralnego układu nerwowego, że wszystko jest pod kontrolą.

 

  1. W końcowej fazie podejmujemy decyzję, jakie działania będą użyteczne w celu rozwiązania problemu. Często najskuteczniejszą metodą jest powiedzenie wprost drugiej osobie o tym, co czujemy. Taki asertywny komunikat może otwierać drzwi do dalszego dialogu na temat naszych potrzeb i sposobów ich zaspokajania. Ćwicząc przez jakiś czas ten schemat postępowania, w końcu doprowadzimy do sytuacji, w której złość będzie wyborem, a nie automatyczną reakcją, nad którą nie mamy kontroli.
  • Jucewicz Agnieszka: Czując. Rozmowy o emocjach. Agora 2019
  • David J. Lieberman Nie wpadaj w złość. Rebis 2019

   Rafał Nykiel – coach i trener ICC

Back To Top