fbpx skip to Main Content
Przebudzenie Wewnętrznego Coacha

Przebudzenie wewnętrznego coacha

Z kim najczęściej rozmawiasz? Z mężem, dzieckiem, zoną, mamą? A może z najlepszą przyjaciółką? Otóż nie! Osobą z którą najczęściej dyskutujesz jesteś ty sama/sam. Świadomie lub nie, wspierająco lub dołująco, ale najczęściej słuchasz swojego wewnętrznego głosu. A właściwie głosów, bo zwykle jest ich co najmniej kilka.

Od lat wiadomo, że nasza psychika nie jest tworem jednorodnym i składa się z wielu części. Zajmowało się tym tematem wielu psychologów, a także  osób zajmujących się rozwojem osobistym. Każdy posługiwał się własną metodologią i nazewnictwem. Virginia Satir organizowała na prowadzonych przez siebie sesjach psychoterapeutycznych „przyjęcia dla części osobowości”. Hal i Sidra Stone’owie, autorzy metody Dialog z Głosem – używają nazwy „podosobowości”. Autor książki „Wewnętrzne przebudzenie”, Colin Sisson, pisał o „ministrach”, którzy przejmują odpowiedzialność za pewne obszary życia. Podobna, ale nieco uproszczona  koncepcja została wykorzystana także w wewnętrznej grze T. Gallwey’a.

Odrębne wewnętrzne części powstają już we wczesnym dzieciństwie, kiedy opiekunowie starają się nas „wychować”. Pewne zachowania są nagradzane, a inne wygaszane karami. Wtedy to, niektóre nasze cechy nieświadomie wzmacniamy, jak na przykład wewnętrznego krytyka, a inne osłabiamy, a czasami unicestwiamy, jak na przykład radosne spontaniczne dziecko.

A co by było, gdybyś idąc tym tropem mogła/mógł powołać do życia swojego wewnętrznego coacha? Te słowa są skierowane szczególnie do osób, które interesują się tą dziedziną, są coachami lub mają jakiś trening w tym obszarze. Chodzi o to, żeby znały metody pracy w coachingu. Mam tu na myśli głównie  zadawanie pytań, ale nie tylko. Także stosowanie innych narzędzi, podobnie jak robimy to w czasie sesji, choć oczywiście z wiadomymi ograniczeniami, wynikającym z pracy ze sobą samą/samym.

W swojej pracy coacha miewałem już sytuacje, kiedy klienci mówili mi, że nieświadomie tworzyli wewnętrzny obraz coacha, czyli mnie. Wyglądało to tak, że, w niektórych sytuacjach zadawali sobie pytanie, ciekawe o co zapytałby Rafał. Pamiętam też, że na jakimś etapie mojej własnej psychoterapii miałem Panią terapeutkę w głowie i prowadziłem proces rozwojowy także poza jej gabinetem.

Od jakiegoś czasu świadomie budzę swojego wewnętrznego coacha. Jak ty to możesz zrobić? To dość łatwe, ale wymaga pewnego wysiłku, konsekwencji i zmiany nawyków. Pierwszy krok polega na tym, żeby zdać sobie sprawę, że jest pewne część ciebie, która może Cię  wspierać coachingowo. To twój wewnętrzny coach.

W dalszej kolejności najprościej będzie zacząć od zwiększania poziomu świadomości własnych procesów wewnętrznych. Obserwuj siebie na co dzień. Swoje zachowania, reakcje, emocje, a przede wszystkim własne myśli. Pojawią się tam z pewnością także przekonania. Twój wewnętrzny coach może zacząć kwestionować to co pojawia się w twojej głowie za pomocą dobrze mu znanych pytań coachingowych. Na przykład takich jak:

Skąd to wiesz/wiem?
Co jest w tym ważnego dla mnie/ciebie?
Co jest możliwe?
Jaka potrzeba się za tym kryje?
Jakiego aspektu sytuacji jeszcze nie zbadałem/zbadałeś?
Jakie odczucia mam/masz w związku z tym?
Co jest dodatkową możliwością?

Sprawdź czy głos odpowie, czy zamilknie. Jeżeli odpowiada(sz) możesz pytać dalej. Najważniejsze jest to, że nabierasz powoli dystansu do swoich myśli i one nie zarządzają tobą automatycznie. Warto także pamiętać, że nasze myśli nas oszukują. Nie zawsze, ale dość często (chyba za często). Dlatego nie zawsze warto im ufać bezgranicznie.

Sprawdź czy taki sposób kontaktu ze swoim wnętrzem może być także dobrą zabawą. Może, jeżeli znasz się nieco na rzeczy, możesz „pojechać” prowokatywnie? Jest taka zasada, że jeśli potrafisz śmiać się ze swoich problemów to jesteś w połowie drogi do ich rozwiązania.

Mój wewnętrzny coach pozdrawia twojego, życząc wam udanych sesji!

Rafał Nykiel

Back To Top